Kiedy to zawsze wina kogoś innego

Adi Goldstein / Unsplash
źródło: Adi Goldstein / Unsplash

Bill przyszedł do mnie, bo jego żona ” nigdy nie bierze odpowiedzialności za swoje zachowanie.”Bill jest żonaty z blamerem. Bez względu na trudności, jakich doświadcza, zawsze jest ktoś lub coś innego, za co można winić, ale nie ją. Jak to ujął (z irytacją): „ona nigdy, przenigdy nie jest, przenigdy, ale mam na myśli zawsze problem!”Bill czuł wiele urazy i pozostałej wściekłości wobec żony w wyniku tego problemu, ale także czuł się niezdolny do mówienia o tym z nią z jakimkolwiek stopniem szczerości. Kiedy próbował delikatnie wskazać, gdzie ona może być częścią problemu, oskarżała go o brak empatii, Nie wspieranie jej i nie bycie dobrym mężem. „Wszystko, czego chcę od ciebie, to wiedzieć, że jesteś w mojej drużynie.”

artykuł kontynuuje po reklamie

problem dla Billa polegał na tym, że kiedy wczuł się w problemy żony (a ona zawsze miała problemy, gdziekolwiek poszła), czuł się, jakby wspierał część jej, której naprawdę nie lubił, a sama część, którą uważał, była odpowiedzialna za to, że jest tak nieszczęśliwa i niezadowolona przez cały czas. Kiedy potwierdził jej wersję prawdy, czułem się tak, jakby dokładnie sprawdzał kwestię charakteru swojej żony, która utkwiła w jej życiu i utrudniła ich małżeństwo. Ta sama część jej, która obwiniała wszystkich innych, obwiniała również Billa i odmówiła spojrzenia na siebie, gdy pojawiły się problemy w związku.

pewnego ranka Bill zapytał żonę, jak lubi ludzi w nowej pracy. Następnie rozpoczęła diatrybę o tym, że wszyscy w jej biurze byli tak nadmiernie wrażliwi i że nie mogła powiedzieć nic, co nie uznałoby ich za obraźliwe. Nie mogła się zrelaksować i być sobą, ponieważ musiała być bardzo czujna, aby nie obrażać nikogo o ich rasę, płeć, seksualność, kolor i wszystko inne związane z tożsamością. Gdyby mówiła naturalnie, obraziłaby kogoś i pociągnęłyby za sobą konsekwencje. W biurze nie było bezpiecznie nawiązywać przyjaźni. Polityka tożsamości była na przeszkodzie.

jak Bill to wyjaśnił, mówiła o problemie zewnętrznym, który uniemożliwił jej połączenie z nikim. Nie mówiła o poczuciu samotności, niezręczności czy rozczarowaniu, mówiła tylko o powodach, dla których przyjaźń była niemożliwa, i o tym, co było jej winą za to, że nie zaprzyjaźniła się i nie cieszyła się nowym otoczeniem.

artykuł kontynuowany po reklamie

żona Billa w rzeczywistości rzadko była w stanie nawiązać przyjaźnie i zawsze czuła się odizolowana. Była w wielu sytuacjach zawodowych i innych środowiskach i zawsze było coś nie tak z ludźmi lub warunkami, które uniemożliwiały jej bycie częścią społeczności. Według Billa była również bardzo krytyczna wobec innych i niezręczna w swoich umiejętnościach społecznych. Często mówiła rzeczy, które obrażały ludzi lub że czuła, że ludzie poszli w złą stronę. Przez całe życie czuła się niezrozumiana i źle oceniana.

po wysłuchaniu przez chwilę i pokiwaniu głową, Bill zapytał, czy istnieje sposób na nawiązanie kontaktu z jej współpracownikami na poziomie ludzkim, wokół czegoś, co każdy mógłby odnieść do tego, co nie miało związku z ich rasą, płcią lub tożsamością. Jej odpowiedź brzmiała „nie”, wszystko prowadziło do problemów z tożsamością w tym biurze. Próbując odsunąć temat od obwiniania, zapytał, czy bycie w takim biurze jest samotne lub frustrujące. Na to też nie było odpowiedzi. Zadał również pytanie, czy to prawda, że jeśli komplementuje mężczyznę w tym, co miał na sobie, zostanie oskarżona o niestosowność. Ale w tym momencie, wąchając szczura, żona Billa wybuchła i powiedziała mu, że nie szuka instrukcji, Jak to poprawić, tylko szuka wsparcia. Bill wyjaśnił, że starał się być pomocny i zasugerował sposób, w jaki mogłaby stworzyć społeczność, ponieważ powiedziała, że tego chce. Ze złością odpowiedziała, że jego pomoc zawsze była ukierunkowana na zmianę tego, kim jest, poprawienie jej w jakiś sposób i nigdy nie miała na celu potwierdzenia, że sytuacja jest w rzeczywistości trudna. Bill zrobił to, co często robi, a mianowicie, wrócił do empatycznego kiwania głową i słuchania najnowszego celu żony za winę, grając potulną rolę, którą powinien zagrać. Tymczasem wewnątrz był, jak zawsze, wściekły i czując się zupełnie bezradny, bez możliwości wyrażenia swojej prawdy, a także nie został zaatakowany i oskarżony o bycie wrogiem.

kiedy przyszedł tego ranka, Bill był zmęczony poczuciem kontroli, sfrustrowany tym, że nie wiedział, jak poradzić sobie z tą szczególną sytuacją. Jak mógł być empatyczny wobec doświadczeń żony, kiedy był pewien, że problemy, które napotykała, były spowodowane jej własnym zachowaniem? Jak mógł potwierdzić tę jej część, która prawie uniemożliwiła jej związek?

artykuł jest kontynuowany po reklamie

jest to niezwykle trudna sytuacja, z którą wielu z nas zmaga się. Mamy silną teorię na temat tego, dlaczego ktoś cierpi lub napotyka konkretny problem; jesteśmy przekonani, że przyczyną tego jest jego własne zachowanie, a jednak chcą i potrzebują nas, abyśmy wczuli się i potwierdzili ich przekonanie, że winą jest coś lub ktoś inny, co nie wierzymy w prawdę. Nie chcą i nie chcą patrzeć na swoją rolę w sytuacji ani na to, jak przyczyniają się do swojego problemu, ale potrzebują, abyśmy potwierdzili rzeczywistość, która utrzymuje ich jako ofiarę i powtarza ten sam wzór.

chociaż Bill czuł, że nie udało mu się w tej sytuacji, w rzeczywistości strategie, które wymyślił, były niesamowicie mądre, co zwróciłem mu uwagę. Zrobił trochę empatii i walidacji, kiwając głową i odpowiadając przychylnie. Dodał też kilka sprawdzeń rzeczywistości, jak w pytaniu o komentowanie czyjegoś stroju jako niestosownego. I wreszcie, próbował przenieść rozmowę do jej doświadczenia samotności, które mogło być miejscem, aby dołączyć do niej i poczuć prawdziwą empatię. Jego instynkt był na miejscu, ale niestety żadna z jego prób nie dała mu nowej roli w tej sytuacji ani nie zmieniła zachowania żony. Był albo niezamożnym małżonkiem, albo utknął w ignoranckim i nieatrakcyjnym zachowaniu, które uznał za odrażające.

więc co pozostało do zrobienia po tym, jak wszystkie strategie prowadzą donikąd? Czyli po nas: 1. Zgodnie z prawem współczuć, ponieważ w końcu osoba cierpi, nawet jeśli uważamy, że jest przyczyną własnego bólu; 2. Reality check: Zadawaj łagodne pytania dotyczące faktów i założeń, których drugi używa do obrony swojej argumentacji; i 3. Przenieś temat z przedmiotu winy na doświadczenie drugiego problemu. Jak to jest pracować w miejscu tak niebezpiecznym? (Robimy to po to, aby stworzyć miejsce, w którym możemy autentycznie się połączyć i wczuć.) To, co pozostało, po tym wszystkim, co zostało wypróbowane, jest strategią zupełnie innego rodzaju. Przenosimy naszą uwagę z drugiego na siebie.

artykuł jest kontynuowany po reklamie

w zależności od rodzaju sytuacji, intensywności bólu drugiego i własnego stanu wewnętrznego, możemy spróbować wyrazić trochę tego, co przeżywamy. Jak w, ” chcę cię wspierać i czuję, jak trudne to jest dla Ciebie, i naprawdę zależy mi na tym—i (nie ale)—mam również kilka myśli o tym, co może poprawić sytuację, w tym Ciebie. Chcesz usłyszeć, że ” weź ” ode mnie, czy po prostu chcesz, żebym cię słuchał i wspierał, że tak jest?”

kiedy możemy powiedzieć coś, co sugeruje lub sugeruje, że myślimy, że drugi może mieć udział w tworzeniu własnej nieszczęśliwości, nawet jeśli to nie jest prawdziwa treść tego, co według nas robi drugi, co powoduje ich problem, często czuje się o wiele lepiej niż tylko zachowanie przez słuchanie lub walidację. Pytając, czy drugi jest otwarty na nasze myśli o alternatywnych rozwiązaniach, czujemy się mniej kontrolowani i niewidzialni, a bardziej autentyczni i obecni w rozmowie. Przyznając na głos, że zgodzimy się schować naszą prawdę i zrobić to, czego potrzebują od nas w tym momencie (nawet jeśli myślimy o czymś innym), jesteśmy rzeczywiście, w bardzo sprytny sposób, dając naszej prawdzie miejsce przy stole, dając się usłyszeć i nie pozwalając, aby nasza prawda, nawet jeśli nie została nazwana, została zastraszona w rozmowie.

Ponadto, gdy drugi mówi o tym, kto i co jest winne za ich problem i prosi nas o empatię, zwracamy naszą uwagę do środka. Przyznajemy, po cichu, że ta sytuacja jest naprawdę trudna—dla nas. Przypominamy sobie z życzliwością, że jest to miejsce, moment, dokładne miejsce, w którym nie ma właściwego sposobu, aby to zrobić, żadnej strategii, aby poradzić sobie z tą osobą, tą sytuacją, tą blokadą, która sprawi, że będzie ona wygodna lub właściwa. Oferujemy sobie pozwolenie, aby nie wiedzieć, jak to zrobić. Robimy wszystko, co w naszej mocy, nie wymagając, aby było dobrze lub że jesteśmy w stanie to zrobić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.